promocja produktowa
Zestaw specjalny - 4 magiczne posypki + chrupiący olej chilli gratis!
sprawdź zamknij informację
informacja
Nowy przepis: Przepis na tajską mrożoną herbatę
sprawdź teraz zamknij informację

Sezon na Bób Jagody Rabarbar Szparagi

Zobacz więcej
sklep / eBooki

Zestaw wszystkich 5 eBooków (Ziemniaki, Pomidory, Szparagi, Rabarbar i Czosnek Niedźwiedzi)

Zdobądź wszystkie moje dotychczasowo wydane eBooki w jednym pakiecie. W paczce znajdziecie eBookie takie jak:…
Zobacz więcej
sklep / Zestawy Deli

Zestaw specjalny - 4 Posypki + Chrupiący Olej Chilli GRATIS

Zestaw 5 produktów kosztuje 137 zł czyli Chrupiący Olej Chilli kosztujący 36 zł jest za…
Zobacz więcej
Ciasta / Jagody

Mega jagodzianki z kruszonką

Co czyni moje jagodzianki najlepszymi? Ciasto jest tłuściutkie i maślane. Wyrabiane tak długo, że z…
Zobacz więcej
Dania główne / Bób

Makaron z szybkim sosem z bobu i pistacji

Makaron z szybkim sosem z bobu i pistacji to chyba jeden z prostszych przepisów u…
Zobacz więcej
Grzyby / Bób

Kurkobób - kurki smażone z bobem i ziołami

Mam wrażenie, że nie bez przyczyny te dwa produkty: kurki i bób występują sezonowo w…
Zobacz więcej
Kuchnia Polska / Jagody

Chłodnik jagodowy wytrawny

Nie bójcie się, to nie jest wcale żadna zupa owocowa na słodko, ani śniadaniowy jogurt…
Zobacz więcej
Azja / Szparagi

Sticky Szparagi - sos do szparagów

Zobaczcie ten sos do szparagów. Sezonowe danie z białych szparagów z pysznym sosem "sticky" na…
Zobacz więcej
Owoce / Szparagi

Czerwcowa sałatka ze szparagów, truskawek i grillowanego sera

Sałatka ze szparagów i truskawek będzie twoim odkryciem sezonu, szczególnie jeśli dodasz smażony ser i…
Zobacz więcej
Azja / Herbata

Przepis na Thai Tea - tajska herbata z mlekiem

Ten przepis na Thai Tea to idealny sposób na przeniesienie odrobiny tajskiego słońca do naszego…

Chleb i wino! Gruzja na widelcu i w kielichu!

Czas
przygotowania

Liczba
porcji

Poziom
trudności

Kontekst

Wpis gościnny Julity Chodzyńskiej.
Zawsze ciągnęło mnie na Wschód. Stąd też moje studia i nauka ukraińskiego. Co, jak się okazało podczas podróży do Gruzji, okazało się przydatne. A było to tak: pewnego lutowego poranka WizzAir ogłosił, że uruchamia tanie loty na trasie Warszawa-Kutaisi. Ucieszona, że polecę do Gruzji pewnie już w przyszłym roku, przekazałam nowinę Tomkowi, który mawia, że jemu nie trzeba dwa razy powtarzać, iż jest temat na wyprawę. Za to on powtórzył Adrianowi, który ma podobnie, a do tego jest posiadaczem karty klubowej Wizza… Piętnaście minut później cieszyłam się jak głupia do sera (a o mej sympatii do sera będzie dalej) i nie wierzyłam, że ONI naprawdę to zrobili. A mianowicie, zakupili bilety. I pozostało tylko planowanie, a to Tygrysek lubi najbardziej.
Kucharze z garkuchni w Tblisi
Gruzję kulinarną mogę podsumować kilkoma słowami – chleb, wino i serowy raj. Jedni lubią czekoladę, ja natomiast wolę ser… cóż zrobić. Do Gruzji jechałam zatem z konkretnym, serowym zamiarem, który zrealizowałam już pierwszego dnia.
Chaczapuri Imeruli
Pierwsze chaczapuri zjedliśmy już na dworcu marszrutowym w Tbilisi. Wygłodniali po podróży szarpaliśmy je prawie jak Reksio szynkę. Budki czy stoiska z chaczapuri uświadczyć można niemal na każdym rogu, są tak naturalne jak kebab czy sushi w Warszawie. Imereckie, megrelskie, lobio… Najczęściej sięgałam po imereckie, chlebki z cieplutkim i ciągnącym serem w środku. Nawet nie ma co porównywać z tym, co podają w gruzińskich restauracjach w Polsce. Za najmniej trafione uważam lobio – z fasolą… Chaczapuri było codziennie – na śniadanie, do obiadu. Aż wreszcie szóstego dnia wyprawy, przerażona, że znów na śniadanie będzie ten placek, niemal ucałowałam panią w jadłodajni, gdy zaproponowała mi kanapki. Jeśli jednak chcielibyście „chaczapa” o poranku, to polecam adżaruli. W kształcie łódki, z wgłębieniem wypełnionym jajkiem, masłem i serem. Niebo w gębie! Niestety nie mają wersji mini dla takich maluchów jak ja, więc podżerałam chłopakom.
Chinkali z mięsem
Julita pokazuje jaj jeść Chinkali
Najbardziej nie mogłam się doczekać chinkali – stożkowych pierogów z różnorakim nadzieniem. Zresztą, dla mnie w ogóle chinkali były najlepsze, bo pierogi to ja mogę na tony… A najwięcej, to serowych i ziemniaczanych, pysznie! Chłopcy, że bardziej mięsożerni niż ja, zajadali się mięsnymi z zieleninką, wśród której królowała kolendra.
Gruzińska sałatka z cudownych pomidorów i ogórków
Każdy nasz posiłek składał się standardowo z kilku chinkali (sprzedają je na sztuki, co jest cudne, bo od razu można spróbować kilku smaków), chaczapuri oraz sałatki gruzińskiej, czyli przepysznych pomidorów, ogórków, cebuli z odrobiną ostrej papryczki, posypanych obficie kolendrą, pietruszką i czerwoną bazylią. Alternatywą było urozmaicenie tejże sosem orzechowym. Od czasu do czasu jedliśmy zupę lub szaszłyki. Wszechobecny był również gruziński chleb, najgenialniejszy jaki kiedykolwiek jadłam. Aż chciało się wymaczać go w oliwie, niestety oliwy ze świecą szukać.
Szaszłyk cielęcy
Zaskakujące są piekarnie umiejscowione w piwnicach, ze specyficznymi piecami, na których brzegach, niczym huba na drzewie, rosną chlebki. Dostaje się potem taki kołobok lub łódeczkę zawiniętą w gazetę, kupuje wino za 4 lari i uczta gotowa.
Uliczna piekarnia w Tblisi
Chleb z ulicznej piekarni - Lawasz
Wino też nie odstępowało nas na krok. Żaden posiłek, poza śniadaniem, nie odbył się bez tego trunku. Najczęściej domowego, za 4-5 lari za dzbanek 1-2-litrowy w restauracji. Wino można kupić w wielu miejscach. Najlepsze domowe trafiło nam się w Batumi, gdzie za 3 i 4 lari (a 1 lari to w przybliżeniu 2zł) nabyliśmy wino białe i czerwone lane prosto z beczek do… plastikowych butelek po wodzie mineralnej. Zresztą czaczę też kupowaliśmy w ten sposób. Osobliwy był sklepik w Tbilisi, nieopodal którego mieszkaliśmy. W dzień sprzedawano w nim chleb i sery, a wieczorem zamieniał się w monopolowy z czaczą i winem. Tam też pierwszy raz spróbowałam tego gruzińskiego bimbru. Podobno po czaczy nie ma kaca, tylko nie wolno jej mieszać z innymi alkoholami, o czym niektórzy z nas zapomnieli…
Piwnica z winami za 5 zł
Winiarnie dodają kubeczki do zakupów
Mogłabym tak jeszcze długo rozprawiać nad jedzeniem i piciem w Gruzji. Głównie po to, by narobić Wam apetytu na ten kraj. Mój z pewnością wzrósł. Dlatego niebawem mam nadzieję pojechać tam znów i posmakować jeszcze więcej. A jak na razie próbujemy przenieść część gruzińskiej magii kulinarnej do warszawskiej kuchni o czym już niedługo.
Chaczapuri Adżaruli
Adrian pokazuje jak jeść adżarskie chaczapuri. Nożem i widelcem.
Szaszłyki cielęce
Wino domowe do każdego posiłku
Adrian pokazuje jak jeść Chinkali.
Tomek kroi arbuza na "plaży" w Barumi

Składniki

Wykonanie

3 comments on “Chleb i wino! Gruzja na widelcu i w kielichu!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© 2013 - 2024 Blog kulinarny – Magiczny Składnik
Projekt i wykonanie MadLab