





Ten słynny tajski deser to typowe danie oparte na prostym, ale jakościowym produkcie i jednej technice, którą trzeba opanować (cały proces gotowania ryżu kleistego wyjaśniam poniżej w opisie gotowania). Co my tu mamy? Ryż, ale nie jest to zwykły ryż, tylko bardzo specyficzna jego odmiana, czyli kleista. Przyrządzenie tego dania na innym ryżu lub słabej jakości kleistym skończy się porażką. Jeśli danie jest tak proste to nasz ziarno musi być wyjątkowe. Następnie mamy sos, który powstaje właściwie z mleka kokosowego i cukru. Warto zadbać, żeby nasze mleko miało jak największy procent ekstraktu z kokosa. Na koniec mamy mango, ale uwierzcie mi, że te mango sprzedawana w naszych marketach rzadko kiedy jest na tyle dobre, żeby móc trafić do tego deseru. Polujcie na odmiany o całkiem pomarańczowej lub żółtej skórce. Będzie drożej, ale warto.
Tajski ryż kleisty, znany jako glutinous rice lub sticky rice (taj. khao niao), to odmiana ryżu o bardzo wysokiej zawartości amylopektyny i niemal całkowitym braku amylozy, dzięki czemu po ugotowaniu ziarna stają się wyjątkowo lepkie, sprężyste i łatwo się ze sobą sklejają. W przeciwieństwie do wielu innych ryżów nie gotuje się go w dużej ilości wody, lecz najpierw moczy przez kilka godzin, a następnie gotuje na parze, co pozwala zachować zwartą strukturę ziaren.
Chociaż kocham takie proste tematy, to postanowiłem ten emblematyczny tajski deser trochę rozbudować. Szczególnie, że partner tej serii przepisów ma na swoich pułkach różne egzotyczne owoce zamknięte w puszkach, czyli dostępne są przez cały rok. Czemu by nie dodać nieco jackfruita (owoc chlebowca) razem z mango, polać ryż naszym sosem pachnącym kokosem, a na koniec skropić kilkoma łyżkami miąższu z marakui, żeby wszystko było nieco bardziej kwaśne? Wydaje mi się, że tylko wasza wyobraźnia może być granicą, bo wiele owoców poza mango też pasuje do ryżu kleistego i sosu kokosowego.


Ryż kleisty jest najbardziej specyficznym znanym mi typem ryżu. Dzięki swojej tendencji to sklejania się wymaga specjalnej obróbki, gdyż zwykłe ugotowanie tego ziarna w garnku może skończyć się niepowodzeniem, rozgotowaniem lub przypaleniem. Najlepszym sposobem na ten ryż będzie gotowanie na parze. Jednak nie możemy gotować suchego ryżu na parze, bo będzie twardy i niedogotowany. Trzeba ten ryż najpierw namoczyć. Proces gotowania ryżu kleistego wygląda tak: odmierzoną wagę ryżu płuczemy 2-3 razy i zalewamy 2 razy większą ilością wody. Zostawiamy do namoczenia na minimum 3 godziny, a najlepiej na 12 godzin. Po tym czasie odsączamy i przenosimy na sito. W garnku podgrzewamy wodę, stawiamy sito, przykrywamy czymś i gotujemy na parze przez 30 minut. Można też kupić specjalne tkane z naturalnych materiałów koszyczki do gotowania ryżu.
Mleko wlewamy do rondla, dodajemy skrobię, cukier i sól i podgrzewamy mieszając. Mieszamy, aż mleko zacznie delikatnie wrzeć, a sos nam się delikatnie zagęści. Można też nie dodawać skrobi i zagęścić poprzez odparowanie wody.
Mango obieramy, odkrajamy "filety" i kroimy w paski. Jackfruita z puszki kroimy na mniejsze części. W misce układamy połowę ryżu, polewamy połową sosu. Dookoła układamy mango i jackfriuita. Polewamy kilkoma łyżkami miąższu z marakui, sosypujemy chrupiącymi fasolkami mung i dekorujemy miętą.








