





Mam dla was danie w stylu rice bowl, które bardzo często pojawia się w mojej kuchni. Jest to japońskie DONBURI, czyli generalnie miska z ryżem, dodatkami, często jajkiem, sosem i posypkami. Coś co można zrobić całkiem szybko, szczególnie jeśli masz opanowane gotowanie ryżu. Fajnie się tu sprawdza posiadanie nawet najprostszej maszynki do gotowania ryżu, tzw. ryżowaru. Praktycznie wszystko dzieje się w zautomatyzowany sposób. Ty musisz tylko omierzyć ryż, wodę i wypłukać ziarna. Można też z góry nastawić na kiedy ma być ryż gotowy. Powtarzalny proces gotowania ryżu japońskiego wyjaśniam poniżej w opisie gotowania.
Ryż używany w donburi to najczęściej krótkoziarnisty ryż typu japonica, podstawowa odmiana ryżu uprawiana w Japonii i całej Azji Wschodniej. Po ugotowaniu jego ziarna są krótkie, lekko pękate i naturalnie kleiste dzięki wysokiej zawartości amylopektyny, co sprawia, że dobrze się ze sobą łączą i łatwo jeść je pałeczkami. Ta charakterystyczna struktura jest kluczowa w daniach typu rice bowl – ryż tworzy zwartą, sprężystą bazę, która utrzymuje na sobie dodatki i chłonie sosy, nie rozpadając się przy mieszaniu.
Co do dodatków, to czeka na was kultowy u mnie ostatnio łosoś marynowany w miso i glazurowany gęstym sosem teriyaki. Mamy też omlet tornado, który może być technicznym wyzwaniem, a ja sam nauczyłem się go robić dopiero po zmarnowaniu kilkunastu jajek. Jednak nauczony tym doświadczeniem dzielę się moim sposobem na niego w opisie przygotowania poniżej. Poza tym mamy też marynowaną rzepę daikon, którą możemy kupić już gotową oraz słono-kwaśną śliwkę umeboshi. Wspaniale się to komponuje z delikatnymi smakami ryzy, omleta i łososia. Wszystko polane majonezem, posypane posypką furikake na bazie glonów nori i wykończone szczypiorkiem.


Ryż japoński, krótkoziarnisty gotowany metodą w garnku do ryżu (jeśli chcesz dowiedzieć się jak ugotować idealnie ryż w w zwykłym rondlu to zerknij na ten przepis). Ryż płuczemy 4-5 razy, aż woda będzie przezroczysta. Odsączamy na sicie i przekładamy do garnka do gotowania ryżu. Zalewamy odpowiednią ilością wody, dodajemy szczyptę soli i włączamy zwykły program do gotowania ryżu.
W misce łączymy jasną pastę miso, sos teriyaki, olej sezamowy i ocet ryżowy. Mieszamy i smarujemy łososia z każdej ze stron. Nakładamy dość grubą warstwę. Można też marynować w worku strunowym. Marynujemy łososia minimum przez godzinę, a najlepiej przez 12 godzin. Na koniec zeskrobujemy nadmiar marynaty i wstawiamy do piekarnika lub airfryera rozgrzanego do 220 stopni na 8-10 minut. Łosoś powinien być lekko przpieczony.
Omlet tornado uda się tylko i wyłącznie na małej patelni z dobrą powłoką nieprzywierającą. Jajka wbijamy do wysokiego pojemnika, solimy i miksujemy blenderem starając się nie robić piany. Jeśli piana się pojawi to odstawiamy zmiksowane jajka na pół godziny i zbieramy pianę łyżką (piana jest nam zbędna). Rozgrzewamy patelnię na ⅔ mocy ( u mnie 12/20) i kiedy będzie dobrze rozgrzana dodajemy masło klarowane. Rozprowadzamy po całej powierzchni i wlewamy połowę zmiksowanych jajek. Czekamy kilka-kilkanaście sekund, aż pojawią się bąble i pałeczkami lub szczypcami szczypiemy omlet od zewnątrz do wewnątrz i obracamy pałeczkami lub całą patelnią. Dzięki temu ruchowi surowe jajko będzie spływało na dół i na zewnątrz tworząc omlet niczym tornado.
Ugotowany ryż nakładamy do miseczki, delikatnie uklepujemy. Nakładamy na miskę z ryżem talerz i odwracamy do góry nogami. Na zewnątrz ryżu okładamy obok siebie liście pachnotki, na to nakładamy dookoła 2-3 łyżki kiełek, na to 2-3 łyżki edamame oraz 2-3 łyżki pokrojonej w kostkę marynowanej rzepy. Na ryż nakładamy omet tornado. Posypujemy łyżeczką furikake. Na to upieczony łosoś, którego smarujemy sosem teriyaki i posypujemy łyżeczką drobnego szczypiorku.








