Magiczny składnik

Przepisy

3 kolory: zielony, biały, czerwony (GIF)

Tym razem, “dla odmiany”, napiszę o wycieczkach. Dla tych, którzy mnie znają wiedzą, że lubię wycieczki, szczególnie nocami po mieście, szukając kolejnej mitycznej “nowej świetnej miejscówki” do imprezowania. Już tak mam i nic na to nie poradzę, że kiedy ogarnie mnie ten zew, nikt i nic mnie nie zatrzyma. Zdarza się, że po 2 godzinach błądzenia w kółko, w końcu ów ywęt wyłoni się nieoczekiwanie zza krzaków czy innych zarośli miejskiej dżungli. Zazwyczaj wtedy z całej wesołej paczki zostaję sam, ponieważ nastąpił tak zwany efekt imprezowej entropii. Paczka się wykruszyła, rozpierzchła niczym materia po wielkim wybuchu. Jaki jest morał z tej historii? A no morału nie ma. Po prostu lubię podróżować. Sorry za dygresję.

Tekst będzie o podróżach na widelcu. Jedni lubią zamknąć się w hotelu w Hurgadzie, by zapomnieć o trudach życia trzeciego świata. Są też tacy, którzy wykorzystują skok w technologii pamięci masowych i przywożą z wycieczki 2319 zdjęć. 20 zdjęć jednego wielbłąda. Mają wtedy spokojne sumienie. Nic, co się zdarzyło nie ulegnie zapomnieniu. W końcu 999 zł w Last Minute piechotą nie chodzi. Ja natomiast jestem typowym okazem podróżnika-słoika. Z każdej podróży staram się przywieźć trochę miejsca, w którym przebywałem, zamkniętego w słój, butelkę, papier, folię. Coś, co można dotknąć, powąchać, ugryźć i posmakować.

Z wycieczki zawsze staram się przywieźć trochę regionalnych produktów. To jest mój sposób podróżowania, który daje mi radość jeszcze długo po przyjeździe. Wino kończy się niestety najszybciej. Mój kolega (Kamil – Dzięki!) odwiedził ostatnio region Włoch, który chyba jak żaden inny znany jest z delikatesowych tradycji – Piemont na północy kraju. Poprosiłem o kilka produktów (sery, wędliny) i trochę regionalnego wina (z Asti, Prosecco, Barolo). Produkty okazały się świetnej jakości, wiec postanowiłem ugotować makaron linguine i połączyć składniki z oliwą i czosnkiem. Prosto, szybko, po włosku! 4-5 składników i tyle. Świetne z białym, musującym winem.

Składniki z Piemontu do makaronu

  • Składniki
  • Linguine: 1/3 opakowania
  • Dobra, świeża oliwa: 3 łyżki
  • Salami: 1 małe, dojrzewające (lub inna włoska kiełbasa)
  • Grana Padano: mała miska startego sera
  • Czosnek: 1 ząbek
  • Świeże zioła: oregano, bazylia, tymianek, pietruszka
  • Sól, pierz

Wykonanie:

1. Pokrój salami w drobną kostkę. Posiekaj czosnek i zioła. Zetrzyj ser.

2. Kiedy wrzucisz makaron do osolonej wody, masz jakieś 8 minut, podczas których zrobisz całe danie. Na patelnię wlej ok. 3 łyżki dobrej oliwy. Oliwa nie gryzie i jest do tego bardzo zdrowym tłuszczem. Na delikatnie rozgrzaną patelnię wrzuć salami (albo inną, włoską kiełbasę) i podsmaż przez 2-3 minuty. Dodaj czosnku. Po minucie wyłącz źródło ciepła.

3. Gdy makaron będzie gotowy, wrzuć go na patelnię i dokładnie wymieszaj z oliwą dodając zioła. Przełóż makaron na ogrzane talerze. Posyp tartym serem Grana Padano. Można przyozdobić świeżymi ziołami i polać dobrym pesto (na zdjęciach makaron polałem pesto z pistacji).

 

 

Podsumowanie
recipe image
Nazwa przepisu
Lingune po Piemoncku z oliwą, salami, grana padano i ziołami
Opublikowany
Czas przygotowania
Czas gotowania
Total

Komentarze

  • Adrian

    Dobra dygresja na wstep, ale nie opowiadaj, że zostajesz sam na koniec imprezy. Chyba, że mnie tam nie ma, zgubię się albo zasnę 😉

    • TomekCzajkowski

      Tylko ty zostajesz!